Może to zabrzmieć górnolotnie, ale medycyna potrzebuje pola elektromagnetycznego.

Dlaczego? Ponieważ oddziałuje ono na wszystko co nas otacza i to już z perspektywy atomu. Dzięki wykorzystaniu PEM o określonej długości fal i dostosowanym natężeniu, jesteśmy w stanie zwalczać choroby oraz poprawiać funkcjonowanie organizmu już na poziomie komórkowym i to z wyjątkową dokładnością.

Od około pięćdziesięciu lat prowadzone są także badania nad bezpieczeństwem wykorzystania PEM o niskich częstotliwościach (magnetoterapia). Wykazały one, że ta forma leczenia jest bezpieczna, a do tego nieinwazyjna, łatwa oraz skuteczna w bezpośrednim leczeniu dysfunkcji, urazów, zapaleń i zwalczaniu bezpośredniego źródła bólu. Magnetoterapia przyspiesza również proces gojenia urazów skóry i tkanek miękkich, a także jest stosowana w leczeniu stwardnienia rozsianego i Parkinsona.

Zmienne pole magnetyczne o niskich częstotliwościach (zpmncz) przyspiesza też zrastanie złamanych kości i leczenie stawów rzekomych oraz jest skuteczną metodą fizykoterapeutyczną wykorzystywaną w leczeniu i profilaktyce zwyrodnienia kości. Stwierdzono także, że poprawia ono mineralizację i wzrost masy kostnej, działa również przeciwbólowo i hamuje proces destrukcji tkanki kostnej. Dodatkowo, zabiegi z wykorzystaniem zpmncz są proste w wykonaniu, praktycznie bezbolesne i nie mają efektów ubocznych. Popularyzacja tej metody pomoże w leczeniu chorób zwyrodnieniowych oraz bóli stawowo-kostnych, które w obecnych czasach dotykają nawet osób w wieku dojrzewania i dziecięcym.